21 października 2011

Samodzielny trening kierowcy

Ceny paliw rosną jak liczba inicjatyw ustawodawczych przed wyborami, wykres kursu franka przypomina szczyty szwajcarskich Alp, a to, co dzieje się w głowie kobiety, wciąż pozostaje zagadką. Słowem, kryzys. W tych okolicznościach mało kto może sobie pozwolić na płatne szkolenie doskonalące technikę jazdy, postanowiłem więc zaproponować kilka wskazówek, jak rozwijać swoje umiejętności samemu.

Przepraszam Was za zwłokę od ukazania się tutaj ostatniego tekstu. Trudno mi też dokładnie obiecać, kiedy ukażą się następne. Po prostu tu zaglądajcie, jeszcze „Superjazda” nie zginęła. Mało tego, jeśli wszystko dobrze się ułoży, to jest szansa, że niebawem na powrót rozkwitnie, niczym polskie stacje kolejowe pod gospodarskim okiem spółki Dworzec Polski.

  .
Plany planami, kryzys kryzysem, tymczasem my wróćmy do meritum i zastanówmy się, jak własnymi siłami podwyższyć swoje kompetencje w dziedzinie prowadzenia samochodu. 

Nie samym doświadczeniem żyje człowiek
Zwykło się uważać, że nabijanie kolejnych setek tysięcy kilometrów wystarcza, aby stać się dobrym kierowcą. Jest to stwierdzenie tylko częściowo słuszne. Co prawda im dłużej jeździmy, tym zwykle lepiej rozumiemy, jakie zachowania powodują na drodze niebezpieczeństwo, i uczymy się ich unikać. Z drugiej jednak strony, jeśli naszym celem jest posiąść umiejętności wykraczające ponad przeciętną, samo zbieranie doświadczenia nie wystarczy. Wynika to z faktu, że wiele optymalnych zachowań za kierownicą jest sprzecznych z intuicją lub wygląda na pozór nienaturalnie. Mam tu na myśli na przykład niektóre techniki obserwacji drogi, prawidłową reakcję na podsterowność pojazdu czy właściwą kolejność działań podczas wykonywania manewrów na drodze. 
Jeśli więc pozostawimy sprawy swojemu biegowi i uzależnimy od biernego akumulowania doświadczeń, pewne rodzaje pożądanej w samochodzie aktywności nie przyjdą nam nawet do głowy.

Warto także pamiętać, że naturalny proces zbierania doświadczenia jest powolny. Po milionie kilometrów za kółkiem prawdopodobnie będziemy jeździć przyzwoicie, jednak typowy kierowca do przejechania takiego dystansu potrzebuje ponad pół wieku.

Jeśli więc chcemy nie tylko przyspieszyć zbieranie doświadczenia, ale też zbierać takie, jakie jest nam potrzebne, proces uczenia się należy świadomie zaplanować i ukierunkować. Jeśli nie możemy zrobić tego we współpracy z dobrym instruktorem, warto przynajmniej oprzeć się na wiarygodnych źródłach pisanych.

Co umiem? Co chciałbym umieć?
W samodzielnym budowaniu kompetencji pomocne będzie nam określenie celów, które chcemy osiągnąć oraz uświadomienie sobie swego aktualnego poziomu zaawansowania. Trafne działania rozwojowe możemy bowiem podjąć dopiero wówczas, gdy wyznaczymy lukę pomiędzy obecnym stanem własnej wiedzy oraz stanem, do którego dążymy.

Ważne jest krytyczne podejście do swych umiejętności. Ten, kto uważa, że jeździ bezbłędnie, sam uniemożliwia sobie rozwój. Dopiero mentalne dopuszczenie możliwości, że w naszych umiejętnościach są braki otwiera nam możliwość podwyższenia kompetencji.

Należy zdefiniować, jak chcielibyśmy wykonywać dany element jazdy (np. „chcę nauczyć się instynktownego wykorzystywania wzniesień terenu, aby sięgać wzrokiem bardzo daleko”). Następnie uczciwie oceńmy, jak wykonujemy go obecnie (np. „zwykle na szczycie wzniesienia zdarza mi się zagapić i patrzę tylko 300-400 metrów do przodu”). Na koniec spróbujmy zdefiniować, co i jak powinniśmy robić inaczej, aby osiągnąć postawione sobie cele (np. „chcę stworzyć automatyczne połączenie mentalne pomiędzy faktem wjechania na wzniesienie, a rozluźnieniem oczu i bardzo dalekim i obszernym spojrzeniem”).

Rzecz jasna najlepiej takiej oceny dokonać wspólnie z kompetentnym instruktorem. Gdy jednak dusi nas kryzys, chwilowo wystarczy własne krytyczne podejście lub dyskusja z kimś o podobnych zainteresowaniach (o czym za chwilę). 

Na koniec należy wyciągnąć wnioski z dokonanej analizy i zabrać do systematycznych, realizowanych podczas codziennego korzystania z samochodu ćwiczeń. 
.
Gimnastyka w samochodzie
Istnieje szereg umiejętności związanych z prowadzeniem, które da się doskonalić samemu – podczas codziennej jazdy lub w domu. Należą do nich na przykład:
  • płynność zmiany biegów, skręcania, hamowania i przyspieszania 
  • techniki związane z ecodrivingiem, na przykład umiejętność przewidywania wydarzeń na drodze, przekładająca się na równomierność jazdy
  • znajomość przepisów ruchu drogowego oraz znaków drogowych 
  • prawidłowe sygnalizowanie manewrów 
  • precyzyjne parkowanie i manewrowanie 
  • czytanie „Superjazdy”. 

Jednak najważniejszą umiejętnością, którą warto samodzielnie rozwijać, jest obserwacja (zachęcam do sięgnięcia do artykułu na ten temat); z kolei jedną z głównych technik rozwijania zdolności obserwacyjnych jest tak zwana jazda z komentarzem.

Warto rozmawiać: jazda z komentarzem
Większość kierowców nie lubi, kiedy pasażerowie wygłaszają opinie na temat ich jazdy. Ale czy próbowaliście kiedyś sami komentować swoje własne poczynania za kółkiem? 

Tak zwana jazda z komentarzem (commentary driving) to w Polsce mało znana, lecz w niektórych krajach szeroko stosowana technika zaawansowanego szkolenia kierowców. Polega ona na tym, że kierujący podczas jazdy na głos, hasłowo omawia najważniejsze elementy sytuacji drogowej:

  • co widzi 
  • co planuje zrobić 
  • co przewiduje, że zrobią inni uczestnicy ruchu. 

Komentowanie, choć z początku męczące, wykształca umiejętność świadomego przetwarzania bodźców wzrokowych, długotrwałego utrzymywania koncentracji oraz skutecznego zapamiętywania, gdy mamy do czynienia z nadmiarem danych.

Mówienie na głos w samochodzie na początku może wydać się dziwne, ale proponuję się nie poddawać. Oczywiście dużo łatwiej nam będzie, jeśli znajdziemy drugiego pasjonata lub pasjonatkę, którzy chcieliby takiego komentarza posłuchać!

W wersji najbardziej rozbudowanej komentarz powinien zacząć się jeszcze przed rozpoczęciem jazdy, od krótkiej charakterystyki pogody, widoczności, intensywności ruchu oraz ogólnego stanu nawierzchni (sucho, ślisko, itp.). Warto również opisać pojazd, w którym siedzimy, zwłaszcza gdy jest on dla nas nowy. Powiedzmy więc na głos, jakim dysponujemy silnikiem, na którą oś przekazywany jest napęd, ile przełożeń ma skrzynia biegów, w jakie systemy bezpieczeństwa czynnego i biernego wyposażone jest auto. Ujęcie tego wszystkiego w słowa pomaga uzmysłowić sobie uwarunkowania, którym zaczniemy podlegać po wyjechaniu na drogę.

Po rozpoczęciu jazdy, komentarz powinien koncentrować się na opisie:

  • znaków drogowych i praktycznych wniosków, które z tych znaków wyciągamy („jeden z pasów jest oddzielony linią krawędziową, więc droga za chwilę się rozwidli”) 
  • układu drogi, stanu jezdni i jej otoczenia oraz – jak wyżej – płynących z tego konkluzji („przede mną szkoła, więc hamuję, aby mieć margines na niespodziewane zachowania dzieci”) 
  • zachowań innych uczestników ruchu („auto przede mną będzie skręcać w prawo, ale zaraz potem zatrzyma się, bo na przejściu za zakrętem są piesi”). 

Poniżej znajdziecie dwa przykłady profesjonalnego komentarza, na razie w języku angielskim. Demonstrację komentarza w języku polskim będzie można znaleźć na „Superjeździe”, kiedy zacznie ona kręcić instruktażowe filmy wideo. Ewentualnie zapraszam Was na dzień otwarty (czyli spotkanie z „Superjazdą” w postaci warsztatów bezpiecznej jazdy dla zainteresowanych), którego data zostanie ogłoszona już niebawem. 







Zaskoczenie jako oznaka luki w technice obserwacji drogi.
Symptomem tego, że jakiś aspekt naszej obserwacji drogi wymaga poprawienia, jest zaskoczenie. Ilekroć sami przyłapaliśmy się na zauważeniu czegoś zbyt późno, powinniśmy potraktować to jako podpowiedź, że w naszych umiejętnościach obserwacyjnych jest luka. Zastanówmy się wtedy, dlaczego nie udało nam się danej sytuacji wystarczająco wcześnie zauważyć i następnym razem spróbujmy takiej niespodzianki uniknąć. Najczęstsze przyczyny zaskoczenia to: 
  • nadmierna w stosunku do warunków prędkość, powodująca że nasz mózg nie nadąża z przetwarzaniem bodźców wzrokowych 
  • pozwolenie, aby nasz wzrok spoczął w jednym miejscu, zamiast nieustannie się poruszać 
  • zmęczenie – ułatwiające powstanie dwóch powyższych sytuacji 
  • jazda zbyt blisko poprzedzającego pojazdu, powodująca że musimy nadmiernie koncentrować się na jego światłach „stop”. 

Przykładem skrajnego zaskoczenia są wypadki drogowe, kolizje oraz sytuacje, w których do kraksy niewiele zabrakło. Tego rodzaju zdarzeniom powinniśmy poświęcić szczególną uwagę i zrobić wszystko, aby się nie powtórzyły. Próbowaliśmy już na tych łamach dokonywać takich analiz.

Wyciąganie wniosków z sytuacji, które nas zaskoczyły, jest kluczem do samodzielnego doskonalenia swojej techniki jazdy. Jeśli udałoby nam się dojść do (hipotetycznego) stadium umiejętności, kiedy nic nas już nie zaskakuje, wówczas z definicji na wszystko bylibyśmy przygotowani. To z kolei oznaczałoby jazdę w stu procentach bezpieczną. Fajny cel, prawda?

Znajdź koleżankę lub kolegę 
 W Polsce większość użytkowników czterech kółek ma tak pochlebną opinię o swych umiejętnościach, że nie widzi potrzeby, aby prosić kogokolwiek o radę. Tymczasem wspólne jazdy i rozmowy z innym świadomym kierowcą bardzo ułatwiają ocenę swoich kompetencji oraz identyfikację obszarów wymagających poprawy. U dobrego kierowcy często da się też podpatrzyć wartościowe zachowania, które potem możemy wprowadzić do własnego repertuaru.

Idealnym partnerem do jazd i dyskusji byłby automobilista ambitny, aktywnie rozwijający swoje umiejętności, a przy tym sympatyczny, czyli wypisz wymaluj dowolny czytelnik „Superjazdy”, nie wspominając już o jej redaktorze. Takiego właśnie partnera warto poszukać!
 


---
Tematyka artykułu:
Artykuł, poza niejasnymi aluzjami autora, których później będzie się wypierał, mówi o sposobach samodzielnego rozwijania swoich umiejętności w dziedzinie prowadzenia pojazdu samochodowego. Jednym z nich jest tak zwana jazda z komentarzem (commentary driving), szeroko stosowana w zaawansowanym szkoleniu kierowców w Wielkiej Brytanii. Pozostałe wskazówki pomagają bardziej świadomie spojrzeć na swoją jazdę oraz uzmysłowić sobie oraz przezwyciężyć własne ograniczenia za kierownicą. Obserwacja drogi, płynność jazdy, doskonalenie techniki jazdy.

---
Linki:
Książka Driver’s Handbook Dona Palmera – ciekawa lektura, zawierająca między innymi wskazówki dla kierowców dotyczące technik samorozwoju
Linki i materiały – z opisanych tu pozycji również można się sporo nauczyć
Driving4Tomorrow – strona Chrisa Gilberta, brytyjskiego specjalisty w dziedzinie jazdy z komentarzem
Szkoła Jazdy Renault – szkoła, w której można spotkać instruktorów-romantyków

2 komentarze:

  1. Cieszę się , że Superjazda ma zamiar się rozwijać. Pamiętam swoje pierwsze dni już po przeczytaniu tych wszystkich rad i wcieleniu ich w życie. Po kilkunastu kilometrach jazdy byłem psychicznie wykończony - na takich obrotach musiał pracować mózg dostając do przetworzenia zdecydowanie większą ilość informacji... :)

    Teraz jest już o wiele lepiej, wszystko przychodzi niejako z automatu a ja mogę skupić się na kolejnych krokach w doskonaleniu jazdy.

    OdpowiedzUsuń
  2. Karol, dzięki za komentarz. Proces uczenia się jest na początku dość mozolny i często wygląda jak sinusoida. Jakaś rzecz bardzo długo się nie udaje mimo usilnych prób, a potem, pewnego dnia (zwykle po kilku dniach odpoczynku) nagle wszystko wskakuje na swoje miejsce i staje się naturalne. Wtedy jesteśmy gotowi na następny krok. I następny...

    U mnie taki proces uczenia się trwa od dobrych kilku lat i będzie trwał pewnie do końca mojej kariery za kółkiem. Im lepiej jeździsz, im bardziej świadomym jesteś kierowcą, tym bardziej jesteś krytyczny wobec siebie i tym więcej dostrzegasz obszarów, które można doszlifować. Jeden z moich instruktorów, można powiedzieć - mój guru, człowiek o niesamowitych umiejętnościach, systematycznie rozwijanych od prawie 50 lat, zapytany kiedyś przeze mnie, jak postrzega swoją jazdę, odpowiedział "lots of small mistakes" :). Taka właśnie perspektywa Cię czeka - jeśli raz to na dobre zacząłeś, już nigdy nie da Ci to spokoju ;).

    OdpowiedzUsuń

Proszę podpisywać komentarze imieniem lub nickiem - inaczej trudno prowadzić rozmowę :)